sobota, 27 października 2012

właśnie miałem sen

Pewien człowiek zmarł nagle podczas gdy rozmyślał o życiu. [we śnie ten fragment uznałem za fantastyczny, teraz trochę jakby mniej mi się podoba] Wprawdzie rodzina i znajomi odkrywszy ciało bardzo rozpaczali, ale po prawdzie zmarły miał dużo szczęścia. Wyobraźmy sobie co by się stało gdyby zamiast umrzeć żył dalej. Kolejne miesiące, lata, milenia... W końcu byśmy sukinsyna żywcem zakopali i niech tam sobie leży pod ziemią z dala od nas.

(oprócz tego śnił mi się pająk, który umiał otwierać drzwi)

sobota, 12 maja 2012

może oprócz szerszeni

Nic nie jest chyba tak przerażające jak myśl, że to wszystko dzieje się naprawdę. I że rzeczywiście tak, że istnieje jakaś faktyczna Prawda i właśnie jesteśmy w niej beznadziejnie zakleszczeni. Dopóki jestem wolny by teoretyzować na każdy temat i relatywizować każde zjawisko jest jakaś szansa na utrzymanie strachu w odpowiednich łańcuchach. Będzie się wprawdzie rzucał i wył zagłuszając czasem cały świat, ale kto wie, może wytrzymają. Tak, bo może wcale nic się nie dzieje, niczego nie ma, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Nie lepiej tak? Lepiej.

sobota, 24 grudnia 2011

loved her more when she used to be sober and I was kinder

http://www.youtube.com/watch?v=00hQLZRz38Q

dwie starsze osoby wczoraj mi opowiadały o tym jak beznadziejne jest ich życie a potem jakaś dziewczynka spytała się mnie czy wziąłem jej list do Mikołaja i strasznie się ucieszyła gdy jej powiedziałem, że pewnie, wziąłem

piątek, 2 grudnia 2011

*


I see a line of cars and they're all painted black
With flowers and my love both never to come back

sobota, 5 listopada 2011

*

Wciąż tu jesteśmy. Zawsze będziemy właśnie tu, stłoczeni w kącie, gdzie mały ogień tli się rozpraszając ten żałosny, malutki skrawek nieskończoności. Nasze szeroko otwarte oczy zawsze z niemą grozą wpatrzone będą w skaczący płomień, który gaśnie powoli, bardzo powoli i nieuchronnie. Nikt nie odejdzie. Nikt nie wyruszy w noc skuszony snami, lub opowieścią. Nikt tego nie zrobi, a przecież nie ma nad nami strażników. Żadna siła nie spogląda z góry z bezwzględnym rozkazem w ręku i karabinem gotowym do strzału. Nie ma zasieków, drutów kolczastych, nic nie strzeże tego miejsca pełnego nieustannego rozkładu, spływającego moczem i krwią, cuchnącego nieuleczalnymi chorobami. Tego zawszonego kąta w starym baraku gdzie tłoczymy się wspólnie nad gasnącym płomieniem.

Zawsze tu już będziemy. To jest nasze miejsce.


czwartek, 3 listopada 2011

Popieram

http://www.piotrskarga.pl/ps,8165,2,0,1,I,informacje.html

GO FOR IT

edit: albo nie, nie popieram. 100%! Tylko 100%!!

21.12.2012

i na litość boską wynieście już ten krzyż z sejmu bo to żenujące się już robi

niedziela, 30 października 2011

Depressive realism

http://en.wikipedia.org/wiki/Depressive_realism

W gruncie rzeczy zawsze tak uważałem. Problem więc sprowadza się do narzucenia sobie odpowiednich urojeń. Tylko czy w ogóle należy to robić z etycznego i rzecz jasna ontologicznego punktu widzenia? Bycie "szczęśliwym" jest etycznie co najmniej podejrzane, a poznawczo wciskanie się w urojenia to wszak całkowite przeciwieństwo poszukiwania "prawdy" o rzeczywistości. Hm?