sobota, 24 grudnia 2011

loved her more when she used to be sober and I was kinder

http://www.youtube.com/watch?v=00hQLZRz38Q

dwie starsze osoby wczoraj mi opowiadały o tym jak beznadziejne jest ich życie a potem jakaś dziewczynka spytała się mnie czy wziąłem jej list do Mikołaja i strasznie się ucieszyła gdy jej powiedziałem, że pewnie, wziąłem

piątek, 2 grudnia 2011

*


I see a line of cars and they're all painted black
With flowers and my love both never to come back

sobota, 5 listopada 2011

*

Wciąż tu jesteśmy. Zawsze będziemy właśnie tu, stłoczeni w kącie, gdzie mały ogień tli się rozpraszając ten żałosny, malutki skrawek nieskończoności. Nasze szeroko otwarte oczy zawsze z niemą grozą wpatrzone będą w skaczący płomień, który gaśnie powoli, bardzo powoli i nieuchronnie. Nikt nie odejdzie. Nikt nie wyruszy w noc skuszony snami, lub opowieścią. Nikt tego nie zrobi, a przecież nie ma nad nami strażników. Żadna siła nie spogląda z góry z bezwzględnym rozkazem w ręku i karabinem gotowym do strzału. Nie ma zasieków, drutów kolczastych, nic nie strzeże tego miejsca pełnego nieustannego rozkładu, spływającego moczem i krwią, cuchnącego nieuleczalnymi chorobami. Tego zawszonego kąta w starym baraku gdzie tłoczymy się wspólnie nad gasnącym płomieniem.

Zawsze tu już będziemy. To jest nasze miejsce.


czwartek, 3 listopada 2011

Popieram

http://www.piotrskarga.pl/ps,8165,2,0,1,I,informacje.html

GO FOR IT

edit: albo nie, nie popieram. 100%! Tylko 100%!!

21.12.2012

i na litość boską wynieście już ten krzyż z sejmu bo to żenujące się już robi

niedziela, 30 października 2011

Depressive realism

http://en.wikipedia.org/wiki/Depressive_realism

W gruncie rzeczy zawsze tak uważałem. Problem więc sprowadza się do narzucenia sobie odpowiednich urojeń. Tylko czy w ogóle należy to robić z etycznego i rzecz jasna ontologicznego punktu widzenia? Bycie "szczęśliwym" jest etycznie co najmniej podejrzane, a poznawczo wciskanie się w urojenia to wszak całkowite przeciwieństwo poszukiwania "prawdy" o rzeczywistości. Hm?

sobota, 1 października 2011

*

I was attempting to repair my Mother's garage door when no one was home. I had just finished my first year as a Master's student in Biology and had always been a fairly good handyman so I thought this should be no problem. The previous owners had jury-rigged everything, and the garage door spring was no different. As I removed a wooden plate across the spring that shouldn't have been there, the high-tension spring broke ripping through my thumb and forearm. My thumb was hanging by the strip of skin between the thumb and pointer-finger and I could see at least one bone in my forearm. Bleeding profusely I crawled through a window (the garage door was stuck down), grabbed a rag to apply pressure and called 911. I crawled to the end of the driveway, hoping someone would see me and tried to stay on the phone with 911 as blood was gushing out of me. As time went on (this was a house out in the country) I felt ever more calm and relaxed. I remember thinking "this really isn't that bad". As I became more and more tired I finally told the 911 operator apologetically that I had to let her go because I was dieing. I set down the phone I let the warm comfort come over me. It was literally the most comfortable feeling I have ever felt in my life. Imaging curling up in a warm blanket on a cold, rainy day with the woman you love, and then multiply that by 100. As I slipped out of consciousness I knew I was dieing and at last lost consciousness. As the black came on, everything that was me slipped away. I became nothing and it was the most extraordinary moment of my life. I not only accepted the seemingly inevitable but truly embraced the loss of my identity. Dissolving into nothingness was the most comforting feeling I have ever had.


I was assumed dead by the sheriff who first arrived on the scene and was brought back (no heart rate) en route to the hospital. I vividly remember coming back and I assure you it was the most horrifying experience I have ever had. Not only did the pain of the injury come rushing back, but also every possible emotional tribulation and pain I had felt. It was as though I escaped every emotion and feeling in life and then all of a sudden it was thrust upon me again. I felt as though it was like being a baby again and then having all of the tribulations of growing up thrust upon me instantaneously.


RooMagoo


http://www.reddit.com/r/AskReddit/comments/kwgd2/has_anyone_here_ever_been_medically_pronounced/c2nuoln

sobota, 21 maja 2011

pusta miska



PustaMiska - akcja charytatywna


Click to Feed Pets in Need

The Animal Rescue Site






























No to jeszcze radosna wiadomość z Boloni, tłumaczenie przez Google (z moimi poprawkami)

Three rabbits and several dozen mice were released during the night between 5 and May 6 from Institute Zooprofilattico Sperimentale of Bologna Animal unit from a group that is not signed and sent these pictures in the establishment of the Republic. "We dedicate this night to all inmates and the [victims of] exploitation of any kind," they wrote in the letter attached, "and all those who believe in freedom. Getting here was easy. Get in a herd it is more. The animal liberation is for everyone "

TOTAL ANIMAL LIBERATION NOW

poniedziałek, 16 maja 2011

Szwajcaria FTW

W Zurychu referendum ws. eutanazji - zaskakująco dobre wyniki.

A może wcale nie "zaskakująco", tak czy owak cieszę się bardzo.

Poza tym każdy przeciwnik prawa do śmierci powinien przez czas zbliżony do wieczności tkwić w najgłębszych odmętach piekła.

czwartek, 28 kwietnia 2011

welcome to the unholy city

in some form or another everyone must pay a visit to the uholy city
there is simply no avoid it since everything has been designed to lead you to this place

any road may present a detour that unexpectedly sends you on your way into the great barren landscape where only a sliver of horizon wavers in the empty distance
and no road signs exist to hint at your destination

any hospital may be equipped with the special elevator where someone wheels you inside and then quickly abandones you
as the doors clamp tightly closed you finally notice that there are no buttons to push
no controls of any kind
this is when the elevator begins to move
dipping and twisting like a carnival ride
taking you toward the unholy city

after enduring such episodes, or others of a smiliar sort you may only wake up screaming
vowing to never again close your eyes in sleep
or you may fall into a fever that no thermometer is able to indicate and from which there is no recovery

in more extreme cases you begin to glimpse a blackness like none you have ever seen
and wonder for a time whether this blackness is inside your head or outside
which makes no difference once it begins to compose the outline of the unholy city you're about to enter

Skończyłem wreszcie "Conspiracy against the human race".

W zasadzie na tym mógłbym zamknąć swoją przygodę z filozofią. Chyba tak zrobię. Trochę mi szkoda, ale rzecz zwyczajnie nie jest warta wysiłku. Postanowione więc.

A ten utwór Phallus Dei jest fantastyczny. Śpiewa gościnnie John Walker, nie wiem czy to ten John Walker ale innego co by pasował nie znajduję.

wtorek, 19 kwietnia 2011

calm sadness of the inevitable

Marge Simpson: Don't you have any follow-through on anything?

Homer Simpson: What's the point? We're all slowly dying.

(The Simpsons, s.18, ep.3)

Kiedyś pamiętam zapaliłem jointa, włączyłem sobie Simpsonów i pomyślałem żeby spróbować pooglądać ich na poważnie, udawać, że to wszystko jest całkowicie serio i po prostu przestawia perypetie jakiejś rodziny. Więc oglądam i Homer jedzie samochodem na uczelnie, bo się okazało, że musi skończyć studia bo go z pracy wyrzucą. I mówi: "o rany idę na studia, szkoda, że mój ojciec tego nie dożył" a w tym momencie z tylnego siedzenie zrywa się Abe Simpson (ojciec Homera) i krzyczy "hej!" na co Homer "Jak długo tam siedzisz?" a Abe smutnym głosem "Trzy dni".

ło... a więc ten stary człowiek dostał się jakoś do samochodu swego syna i przez trzy dni go nie opuszczał? Co on tam robił? Co jadł? Co pił? Gdzie załatwiał swoje potrzeby? Trzy dni to sporo czasu. Nocami spał skulony na tylnym fotelu samochodu w zimnym garażu? To jest chyba jakaś oznaka bardzo poważnej demencji starczej. Gdyby Homer nie wywołał jego reakcji kto wie jak długo jeszcze tkwiłby w tym dziwacznym schronieniu? Pewnie w końcu by tam umarł. Co za koszmar. :|

piątek, 15 kwietnia 2011

everything is better when you do it psychedelic-style


Toothpaste For Dinner to kolejny mój ulubiony komiks internetowy. Matko jak mi się strasznie nic nie chce.

A i jeszcze jedno - psychedelic ballet. Balet to w pewnym sensie całkowicie martwa sztuka. Ale właściwie czemu? I czy musi tak być?

Psychedeliczny balet.

wtorek, 12 kwietnia 2011

piwo ze słoika

Podsumowanie snów z ostatniego tygodnia:

Zostałem pożarty przez gigantyczną meduzę, uczestniczyłem w kosmicznej wojnie, odwiedziłem Matta Parkera i Trey'a Stone'a w Paragwaju i jeden z nich dał mi piwo ze słoika, rozmawiałem z 10-letnią dziewczynką o podejrzanie antysemickich poglądach, zrobiłem sobie tatuaż na ramieniu (śliczny kwiatek...), zatrudnili mnie w jakiejś elektrowni mimo, że zwyzywałem przełożonego a na teście kompetencyjnym nie odpowiedziałem na ani jedno pytanie, przechodziłem z V. przez tory w miejscu niedozwolonym i nas złapali, ale nie dostaliśmy mandatu a w Katowicach widziałem jak gigantyczny Chochoł (czy coś takiego) zaatakował podest z papieżem i grupą kardynałów i wszyscy się zwalili na łeb na szyję. Było dużo radości.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Koniec.


Dobra, dosyć tego. Rzuciłem palenie. W tej chwili. Tydzień-dwa się pomęczę i z głowy. Nie będę już wyglądał cool wprawdzie, ale może chociaż lepiej się poczuję i będę mógł na trzecie piętro wejść normalnie.

środa, 6 kwietnia 2011

*

To absurdalne. Naprawdę absurdalne. Pośród całego tego zamieszania, całej grozy, bezsilności, śmierci i rozpaczy. Pośród wszystkich tych wściekłych przekleństw, pijackich ucieczek i trywialnych tragedii mam ciągle wrażenie, że pewnego dnia zwyczajnie spotkamy się idąc ulicą. Gdzieś nagle w środku tego surrealistycznego tornada nastąpi niezwykły moment, kiedy nasze ścieżki odnajdą się i oboje bez chwili wahania rozpoznamy, że uczucie, które pojawia się w nas to miłość. Chociaż nie widzieliśmy się już tyle lat i tak wiele musiało się wydarzyć w twoim życiu, tak bardzo musiałaś się zmienić, ja mam wciąż mam wrażenie, że niezawodnie rozpoznam cię i ty też z całą pewnością poznasz mnie. Wiem jak to brzmi ale ja naprawdę podświadomie czekam na ten moment i raz na jakiś czas (co miesiąc, dwa, pół roku) nagle zatrzymuję się i rozglądam uważnie dookoła wypatrując ciebie. Oczywiście nie spotykamy się, bo ja mam swoje życie, ty masz swoje i na pewno jesteś już zupełnie kimś innym niż wtedy, gdy znaliśmy się, wiele lat temu. Może nawet nie żyjesz, może umarłaś już dawno i moje oczekiwanie nie ma w ogóle żadnego sensu. Zresztą nawet jeśli nadal trwasz w tej śmiertelnej powłoce to przecież kim jesteś teraz? Kim ja jestem dla ciebie? Nawet więc jeśli pewnego dnia rzeczywiście zobaczymy się na ulicy raczej nie padniemy sobie w ramiona, ot, powiesz mi "cześć" i odejdziesz. Może więc lepiej byśmy się jednak nie spotykali, może lepiej byśmy nie widzieli się już nigdy, bym mógł dalej spokojnie czekać na ciebie z dziwaczną, głęboką pewnością, że kiedyś nasze odrębne światy uderzą o siebie i natychmiast eksplodują wszechogarniającą miłością. Bo ja mam taką pewność i będę czekał, dokładnie właśnie na ciebie chociaż nigdy nie byliśmy blisko i chociaż nie widzieliśmy się już tyle lat i właściwie jesteś w mojej pamięci tylko strzępami kilkudziesięciu obrazów, i chociaż ja w twojej pamięci zapewne jestem tym samym.

najokrutniejszy miesiąc to kwiecień

Dzisiaj m.in. śniło mi się, że rozmawiam z koleżanką ze studiów. Przez całe studia chciałem się z nią umówić, ale rzecz jasna nigdy się nie zebrałem na odwagę i udawałem, że wcale nie mam ochoty się z nią umawiać i w ogóle przecież whatever. Więc dzisiaj mi się śniło, że się spytałem czy by nie chciała umówić się ze mną. Powiedziała "Nie."

:|

niedziela, 3 kwietnia 2011

skończyła mi się paroksetyna

*

woman gives birth to a hand of dust
nurse tries to hold it together but then
doctor sneezes and the dust
is blown away

------

*

it wasn't always like this
I can vaguely remember something else

a time before the fog
before your faces were swallowed
by the dark shapeless void
before your voices disintegrated
and turned into random scratchings
with no meaning
before feelings detached
like sick branches of a diseased tree
fell to the ground
and rotted away

it wasn't always like this
visions of something different
haunt my chaotic dreams

like parasites feeding on misery
they bring nothing but longing
with nothing to long for

czwartek, 31 marca 2011

what a relief


"Pictures For Sad Children" to najlepszy komiks internetowy ever. A to mój ulubiony odcinek. Hmm. Tak.

środa, 23 marca 2011

we are lost

we are lost
we will never be found

nobody is searching for us
there are no maps
no stars in the sky
sun does not rise

we are lost

there is nowhere to go
there is nowhere to return
nothing to look for
nothing to remember

we are lost
we will never be found

wtorek, 15 marca 2011

the last moment

the last moment
will be like any other moments
exept for the fact
that there will be no moments after that moment

and that is all
nothing special about it
in fact
every moment is the last moment
only not for you
yet

even though the last moment
is just like every other moments
the very fact that it is the last moment
in this collection of moments that is ones life
gives this moment unique power
to create hudge terror
and to destroy everything else

at the same time
nothing happens
and the soul is burned to ashes

this is the last moment
every moment is the last moment
only not for you
yet

poniedziałek, 14 marca 2011

*

Niektóre istoty znają tylko ból i strach. Od momentu wyłonienia się z nicości do chwili ponownego w niej zanurzenia nie doświadczają niczego innego oprócz bólu i strachu. Każda z tych istot to osobny wszechświat, w którym nie ma nic oprócz bólu i strachu. Nie tylko nie ma tam żadnej nadziei, nie ma nawet pojęcia "nadziei". Nie ma żadnych pojęć. Tylko fizyczność. Tylko ból i strach. Czyste, nagie przerażenie ciała, w które wbijany jest nóż. Żadnych koncepcji, żadnej metafizyki, żadnej radości, żadnego szczęścia, żadnych marzeń, żadnego zrozumienia. Wszystko jest dla nich całkowicie obce, nie mają nic, każde zdarzenie przynosi tylko ból i strach. Nie ma żadnej możliwości ucieczki, żadnej ulgi oprócz śmierci. Przy czym nie ma tam żadnej wiedzy na temat życia i śmierci, więc żadna z tych istot nie oczekuje śmierci jako wybawienia. Nie wiedzą, że ich cierpienie kiedyś się skończy, dla nich równie dobrze może to wszystko trwać wiecznie. Dla tych istot jest tylko tu i teraz a to tu i teraz jest nieustannie wypełnione jedynie bólem i strachem. Małe, ciasne, brudne wszechświaty. Ich egzystencja to surowe piekło, piekło całkowicie ogołocone z sensu, celowości, uzasadnienia, nadziei. Wszystko oprócz bólu i strachu zostało wymazane. Te istoty nie znają niczego innego. W ich wszechświatach nie ma nic. Nic. Nic. Nic. Nic. Tylko ból. Tylko strach.

a poem nobody understands

there is a poem
that nobody understands

unknown author of this poem
disappeared long time ago
in the black ocean of the past

still his peculiar words continue to haunt this world
and every once in a while
somebody tries to make sense out of them

but they always fail

the meaning remains hidden
trapped under the layers of words
locked hopelessly in the cell
made of strange metaphores

it is there
waiting

it was always there

right in front of you
never seen

poniedziałek, 21 lutego 2011

Indeed...

Many said I was too extreme when I first called for the annihilation of the human species, as well as some of the more cunning monkeys. But after living on Earth, I can tell you that I am, if anything, too merciful.

Bender (Futurama, s.01 ep.05)

wtorek, 15 lutego 2011

on crooked swastikas in my garden flowers grow

a man lives between cracks in the floor
of an abandoned shoe factory

there is no way of knowing how he got there
one day he opened his eyes
and there he was
stuck in this dark, decaying space

from this dusty fortress he watches
how everything falls into nothing
how every moment, every second
whole world disappears* screaming in terror

and yet it doesn't help at all
for no matter how many executions you witness
you are never ready for your own

*or perhaps not, sometimes he wonders
in moments of terrible fear
perhaps it's just another lie
so many lies already in the open, why not one more?
for maybe there is no nothing
maybe there is just everything
stuck eternally in one horrible moment

sobota, 12 lutego 2011

To wszystko

Kobieta z na wpół martwym dzieckiem w brzuchu zstępuje do świeżo wykopanego grobu i kładzie się na wznak. Z góry spoglądają na nią rozradowane twarze rodziny i bliskich, którzy zebrali się by obserwować cud narodzin. Po kilku bolesnych skurczach dziecko wypełza z wnętrza leżącej w grobie istoty. Jego wrzask tonie w kakofonii śpiewu, pijackiego śmiechu i głośno składanych bezsensownych gratulacji. Matka zdąży jeszcze unieść dziecko w górę by mogło przez kilka sekund bezrozumnym przerażonym spojrzeniem objąć niebo. Potem uderza je pierwsza łopata ciężkiej, brudnej ziemi i dziecko stacza się w grób. Jeszcze kilka łopat i po chwili słychać już jedynie chóralny śpiew. Wszyscy śpiewają, śpiewają, coraz głośniej i głośniej aż w końcu ich gardła ścierają się na wiór.